Biała Flaga Europy

W środę rano Nowojorczycy ujrzeli na Moście Brooklyńskim dwie białe flagi. Nie wiadomo, co mają symbolizować, wiadomo jedynie, iż Wojciech M. Wojnarowiczktoś pokonał zabezpieczenia i odbarwił amerykańskie flagi powiewające nad symbolem miasta. O jaką kapitulację chodzi?
Obserwując wydarzenia na świecie, biała flaga powinna zawisnąć jednakże w Paryżu i Berlinie, a w zasadzie w stolicach całej Unii Europejskiej. Europa bowiem najwyraźniej kapituluje wobec agresji.
Smutna uroczystość powrotu do Holandii pierwszego transportu ofiar zestrzelenia MH17 jest jednocześnie demonstracją bezsiły wobec wojny, jaką z cynicznym spokojem prowadzi Rosja Putina. Zestrzelenie cywilnego samolotu jest tragiczną pomyłką, ale samo strzelanie do samolotów pomyłką nie jest. Jest to normalne działanie wojenne. Dziś zestrzelono kolejne dwa samoloty wojskowe Ukrainy. Mamy wojnę – wojnę potężnego mocarstwa z krajem, który znajduje się w szarej strefie relacji międzynarodowych. Nie ma żadnych “bojowników” czy “separatystów”. Są skierowani do walki regularni żołnierze rosyjscy, jest rosyjski sprzęt bojowy. I koncentracja wojska nad granicą.
Europa jednakże nie chce dostrzec, iż Władimir Putin realizuje swój plan odbudowy sowieckiego mocarstwa drogą militarnego podboju i zastraszenia sąsiadów. A realizuje ten program już od roku 2008-go, od agresji na Gruzję. Praktyczny zabór Abchazji i Osetii nie spotkał się z żadną reakcją; aneksja Krymu pokazała zaś, iż Zachód nie będzie się bił o integralność Ukrainy. Putin idzie więc dalej.
Jak zawsze w takich wypadkach, propaganda rosyjska wskazuje na Waszyngton i NATO, jako agresora, który chce zagrozić bezpieczeństwu Rosji. Rosjanie propagandzie Kremla wierzą, gdyż w swej masie z natury są podejrzliwi wobec świata zewnętrznego. Mamy czasem tendencję, aby brać głosy rosyjskiej opozycji wobec Putina za postawę większości społeczeństwa rosyjskiego. To jest duży błąd. Polityka Putina sprawnie ukazuje konflikt na Ukrainie jako walkę o interesy Rosjan pozostawionych poza granicami Rosji na skutek rozpadu ZSSR. A ów rozpad to skutek działań obcych wrogich sił, które ciągle zwalczają rosyjskie interesy i dążą do zniszczenia samej Rosji. Na Ukrainie rządzą faszyści! Rosja musi się zatem bronić!
Co może zrobić Europa wobec tragedii MH17? Pytanie powinno raczej brzmieć: czego EU zrobić nie chce. Ani Paryż ani Berlin nie chcą narazić na szwank swoich interesów, a biznes z Rosją to zyski i miejsca pracy w kruchej obecnie sytuacji gospodarczej. Sankcje gospodarcze mogłyby być dla Rosji bolesne, ale byłyby kosztowne dla samej Unii, a na to Unia nie pójdzie. Cały czas słyszymy zresztą głos Angeli Merkel, iż Rosja jest partnerem, sąsiadem i gwarantem stabilizacji. Czy można wysyłać bardziej klarowny sygnał, iż to, co dzieje się na wschodzie kontynentu, nie przyniesie izolacji Rosji. A pamiętne obietnice Obamy dawane Miedwiediewowi? Administracja obecnego prezydenta USA jest zresztą skoncentrowana na innych kierunkach, i poza ostrzejszą retoryką, na żadną konfrontację ochoty nie ma.
Minister Sikorski oświadczył w tym tygodniu, iż bezpieczeństwo Polski jest zagrożone. To ciekawe stwierdzenie polityka, który jeszcze do niedawna firmował tezę, iż w perspektywie co najmniej ćwierćwiecza nasza pozycja jest niezagrożona, bowiem nie ma wokół nas żadnych zagrożeń. Tak oceniało nasze położenie międzynarodowe w swoich dokumentach MSZ jeszcze na początku 2014 roku. Tak oceniały je dokumenty Biura Bezpieczeństwa Narodowego z roku 2008-go. I w konsekwencji realizowano program reorganizacji Sił Zbrojnych RP, który sprawił, iż dzisiejsze wojsko jest do klasycznego konfliktu i obrony terytorium kraju kompletnie nieprzygotowane.
Wojsko Polskie przygotowywano do roli korpusu ekspedycyjnego, zdobywano “doświadczenie” w “misjach stabilizacyjnych” w Iraku czy Afganistanie, natomiast potrzeby obronności kraju leżały odłogiem. Nie mamy armii z poboru, nie mamy więc nowych przeszkolonych rezerw, nie mamy praktycznie obrony przeciwlotniczej czy rakietowej, same czołgi bez ochrony z powietrza nie znaczą wiele, o Marynarce Wojennej szkoda gadać. Nie mamy na dodatek przemyślanej, sensownej koncepcji dowodzenia na wypadek wojny, dzięki kolejnym reformom, które mnożą byty administracyjne nie tworząc klarownej struktury. Słyszymy wiele o ambitnym planie podniesienia poziomu naszej obronności. Jednakże zapowiadane od czasu do czasu projekty okazują się po kilku latach porażkami – vide “Gawron” – dzięki którym wyciągnięto jednakże z państwa kolosalne pieniądze. Skoro jednak żyło się w błogim przekonaniu, iż mamy czasy wiecznego pokoju i nic nam znikąd nie zagraża, nie było powodów do niepokoju.
Twarz ministra Sikorskiego wyraża dziś zafrasowanie. Zagląda nam w oczy całkiem poważnie wizja tego, iż w razie dalszej eskalacji rosyjskiej agresji na Ukrainie, a potem choćby nad Bałtykiem, stajemy się państwem frontowym bez jakichkolwiek gwarancji. NATO? Sojusz Atlantycki nie ma najmniejszej ochoty wzmacniać Polski militarnie, aby nie drażnić Rosji. Komfort Putina znaczy więcej niż komfort sojusznika! Niemcy nie zgadzają się na stacjonowanie w Polsce sił amerykańskich, nie chcą nawet u nas żadnych baz sprzętu. USA? Amerykanie nie mają w Europie żadnych liczących się sił, zresztą wagę sojuszu z Waszyngtonem sam minister ocenia klarownie. Mamy zatem problem.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.