Mokre złoto

Dwa atomy wodoru i jeden tlenu dają życie. Cząsteczka, którą możemy przedstawić za pomocą chemicznego wzoru H2O, nie posiada substytutu. Jest niezbędna do przetrwania i stanowi podstawowy budulec ludzkiego ciała – aż dwie trzecie naszego ciała składa się z wody. Jesteśmy w stanie zapłacić za nią każdą cenę, nawet najbardziej absurdalną, przerażająco wysoką.
Cytując amerykański magazyn „Fortune”: woda „może być tym dla XXI wieku, czym ropa naftowa dla wieku XX”. Bank Światowy oszacował wartość wody na bilion dolarów rocznie. To właśnie ta instytucja wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz trzema największymi korporacjami posiadającymi sieci wodociągowe (Suarez, Vivendi, RWE Thames Water) prowadzą od wielu lat kampanię na rzecz prywatyzacji wody.
wodaUchwalenie w 1992 roku przez ekspertów zajmujących się tematyką wodną Deklaracji Dublińskiej (The Dublin statement on water and sustainable development) przyczyniło się do umocnienia wśród polityków idei komercjalizacji wody. Zgodnie z tym dokumentem wodę uznano za dobro ekonomiczne o określonej wartości, które powinno być dostarczane według zasad gospodarki rynkowej. Wyraźnie jednak zastrzeżono, że cena wody powinna być osiągalna dla każdego człowieka, jako że jest dobrem podstawowym i niezbędnym do życia. Od tego czasu zachodziła zmiana w międzynarodowej polityce dotyczącej tego podstawowego zasobu, a za najlepsze rozwiązanie problemu niedoborów coraz częściej uznawano komercjalizację.
Zwolennicy Deklaracji Dublińskiej głoszą, że w krajach słabo rozwiniętych, gdzie władza jest skorumpowana, jedynym rozwiązaniem zapewniającym dostawy wody do mieszkań oraz odpowiednie zarządzanie zasobami jest oddanie ich w ręce szeroko pojętego biznesu. Zwolennicy zaangażowania sektora prywatnego twierdzą, iż prywatyzacja zasobów wodnych przyczynia się do podniesienia ich wydajności, obniżenia cen, poprawy jakości zarządzania wodą oraz zwrotu poniesionych kosztów inwestycyjnych. Wielkie koncerny międzynarodowe przekonują, że dzięki zwiększeniu produktywności sektora będą w stanie unowocześnić oraz rozwinąć sieć wodną. Ich zdaniem właśnie ten ostatni punkt powinien mieć decydujące znaczenie dla ponad miliarda ludzi, którzy nie posiadają dostępu do czystej wody.
O czym zapominają wspomnieć zwolennicy komercjalizacji wody?
Korporacje międzynarodowe – jak wszystkie firmy – są nastawione na osiąganie zysku, a nie na zaspokajanie potrzeb ludzkości. Odpowiedzialność przed udziałowcami często zmusza je do zarządzania zasobami wodnymi w sposób mniej zrównoważony. Jak już pokazały przykłady z życia, po prywatyzacji jakość wody spada, cena wzrasta, a obiecane inwestycje w sieci wodno-kanalizacyjnej prawie nigdy nie zostają spełnione. Szybkiego zysku, na jakim zależy inwestorom, nie da się bowiem osiągnąć, inwestując w nową sieć wodociągową, ponieważ wymaga ona ogromnych nakładów kapitału.
Poza prywatyzacją publicznych wodociągów można wskazać wiele innych metod komercjalizacji wody jak: butelkowanie, monopol technologiczny na wydobycie surowca i jego oczyszczanie, budowa tam, zapór, zmiany kierunku rzek. Rynek butelkowanej wody rośnie w tempie 20 procent rocznie, przynosząc ogromne zyski korporacjom i przyzwyczajając nas do koncepcji wody jako towaru nieróżniącego się zasadniczo od innych. Reklamy starają się nas przekonać, że powinniśmy pić dwa litry wody dziennie, aby zdrowo i szczupło wyglądać. Symbolem zdrowego stylu życia stała się kupiona w sklepie i towarzysząca nam stale butelka wody.
woda naszaOstatnia wypowiedź dyrektora generalnego firmy Nestle, Petera Brabeck’a oznacza, że woda na całym świecie wkrótce znajdzie się pod kontrolą korporacji, takich jak jego.
Brabeck wygłosił zdumiewające twierdzenie, że prawo do wody nie jest inherentnym prawem człowieka i że powinna ona być zarządzana przez ludzi biznesu i ciała zarządzające. Chce on, aby wody były kontrolowane, sprywatyzowane i przekazywane w sposób, który pozwoli na „podtrzymanie” planety.
Wszystko to oznacza, że plan Brabeck’a przewiduje monitorowanie i kontrolowanie ilości wody, jaką ludzie używają. Pewnego dnia prawo międzynarodowe zmusi miasta i miasteczka, aby ograniczyły ilość wody dla każdego gospodarstwa domowego. Ludzie będą musieli uzyskać pozwolenie na kopanie studni lub płacić kary za zbieranie i gromadzenie wody deszczowej. Podobne prawa już funkcjonują w Stanach Zjednoczonych.
Dyrektor generalny Nestle uważa, że cała woda na planecie powinna mieć swoją cenę. Brabeck chwali się, że jego firma jest największą korporacją spożywczą na świecie z ponad 65 mld dolarów rocznego zysku. Z dumą twierdzi, że miliony ludzi na całym świecie zależne są od niego i jego firmy. Brabeck wartościuje wodę jako pokarm, który musi mieć przypisaną wartość, zaś swoje projekty „zrównoważonego rozwoju” opiera na fakcie, że w przeciągu najbliższych 15-20 lat 1/3 ludności świata może stanąć w obliczu niedoboru wody. Brabeck uważa, że kontrolowanie cen wody może ocalić planetę przed brakiem żywności i wody w najbliższych latach.
Nasuwa się oczywista wątpliwość- czyżby Brabeck sugerował, że wobec groźby ewentualnych przyszłych niedoborów wody, należy odebrać wszystkim ludziom ich naturalną wolność dostępu do wody? Do czego może doprowadzić polityka, mająca na celu objęcie międzynarodową kontrolą źródeł wody i powierzenie dostarczenia jej kilku korporacyjnym dyktatorom?
Dyrektor generalny Nestle popiera otwarcie uprawy GMO i krytykuje praktyki ekologiczne. Upoważnienie osób takich jak Brabeck do sprawowania kontroli nad zasobami wody stworzy despotyczny monopol na coś, co u swych podstaw miało być bezpłatne dla dobra ogółu. Jeśli korporacje obejmą kontrolą nasze krany, będą mogły dyktować, które gospodarstwa otrzymają wodę, a które nie.
Firma Nestle i jej podobne, będą mogły w ten sposób faworyzować rolnictwo GMO, w kierunku którego skłaniają się ich szefowie. Brabeck oświadczył, że żywność ekologiczna nie jest „najlepsza”, po czym dodał, że genetycznie modyfikowana żywność jest całkowicie bezpieczna i nie powoduje chorób (co jest sprzeczne z najnowszymi badaniami nad żywnością GMO). Przy takich poglądach gospodarka Brabeck’a spowoduje odcięcie rolnictwa ekolo- gicznego od wody i pozwoli żywności modyfikowanej zalać rynki.
Aby zachować nasze niepodważalne prawo dostępu do wody, musimy ściśle ze sobą współpracować i stanowczo przeciwstawiać się praktykom lansowanym przez korporacje pokroju Nestle. Jeśli ktoś ma taką potrzebę i chce wykopać sobie studnię by czerpać z wód gruntowych, niech to bez oporów uczyni. Jeśli ktoś chce zbierać wodę deszczową do podlewania własnego ogrodu, niech ją zbiera. Jeśli ktoś chce oczyszczać grawitacyjnie wodę przy pomocy własnych filtrów węglowych i zrezygnować z usług firm dostarczających wodę butelkowaną, niech tak robi.
Może nadszedł czas, aby potrząsnąć korporacyjnym przemysłem prywatyzującym zasoby wody, który urządza nam pranie mózgów, chcąc nas skłonić do tego, byśmy bezwiednie zgodzili się na kontrolowanie przezeń globalnych zasobów wody? Woda musi pozostać nieskażona, bezpłatna i, w miarę możliwości, powszechnie dostępna każdemu mieszkańcowi tej planety.

 Justyna Adamiak/cia media

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.