Wygnańcy

Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę wpół przymusową – ponad 1 milion osób, a więc co dziesiątego obywatela Rzeczypospolitej, który mieszkał lub znalazł się na tym terytorium. Nie mniej niż 30 tys. osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób.
„Czarna księga komunizmu”
– A. Paczkowski „Polacy pod obcą i własną przemocą”

“Wygnańcy”

Nakładem Funduszu W. Reymonta ukazała się w tych dniach niecodzienna publikacja, autorstwa Państwa Aliny i Stanisława Lasek z Oshawy. 76 rocznicę kwietniowych wywózek z Kresów wybrano jako odpowiednią datę prezentacji tej pracy w Oshawie, a w czerwcu podobna prezentacja odbędzie się w Konsulacie RP w Toronto.
Ci wielcy społecznicy, których zasługi w podtrzymywaniu i animowaniu życia – “po polsku i dla

mapa_duża

Polski” – naszej polonijnej społeczności na wielu polach aktywności społecznej dokumentują niezliczone nagrody, wyróżnienia i odznaczenia, zawarli na kartach pięknie wydanej, bogato ilustrowanej pozycji, swoje wspomnienia z “Nieludzkiej Ziemi” – “Sybiru”, na bezmiar którego rzuciły ich, jako dzieci, rozkazy Stalina.

Co uderza, poza bezmiarem cierpienia widocznego na każdej stronie, to ton wybaczenia i wiary w Boską Opatrzność. Zamiast goryczy – słowa wdzięczności Bogu i życzenia, aby koszmar wojny, ludobójstwa już nigdy się nie powtórzyły. To piękne, humanistyczne przesłanie ze strony ludzi, którzy cierpieli jako nieświadome meandrów historii dzieci. Polskie dzieci – łagiernicy; dzieci – wygnańcy; dzieci  ratowane z otchłani Sybiru, szukające swej drogi powrotnej do Polski poprzez Iran i Afrykę.

deportacje

Eksterminacja polskości “à la Russie“. Mordercze w założeniu i realizacji, masowe zesłania. Setki tysięcy istnień, po których nie ma ziemskiego śladu, nie ma mogił czy mogilnych krzyży. Sowietskie żielieznyje dorogi stały się polskim szlakiem śmierci. Ta karta naszej bolesnej historii najnowszej ciągle czeka na odpowiednie, wnikliwe opracowanie i – co chyba dużo ważniejsze – “przebicie“ się do naszej współczesnej świadomości. Jak trafnie zauważa Pan Kazimierz Chrapka, animus movens tej inicjatywy wydawniczej, musimy się spieszyć z pokazaniem ludzi-świadków, z uchwyceniem ich bolesnych wspomnień, które stanowią nieocenione, unikalne i …. znikające nieubłaganym biegiem czasu źródło wiedzy. Panu Kazimierzowi serdecznie dziękuję za zaproszenie na tę wzruszającą uroczystość. Historyk ciągle musi uczyć się, ze źródeł i od świadków. Państwo Alina i Stanisław Lasek są takimi nieocenionymi, żyjącymi wśród nas Świadkami Historii.
Deportacje ludności polskiej z terenów Rzeczpospolitej, zagarniętych w wyniku złowrogiego paktu Ribbentrop-Mołotow, miały miejsce w trzech falach: 10 lutego, nocą z 12 na 13 kwietnia oraz 27/28 czerwca 1940 roku, ostatnia zaś miała miejsce w maju 1941. 340 tysięcy ludzi skazanych na śmierć. Była to czystka etniczna, bezwzględnie zaplanowana jeszcze 5 grudnia roku 1939 i brutalnie przeprowadzona. Zesłańcy trafili do łagrów, kolonii i kołchozów, rozsianych od Dalekiej Północy ZSSR po Kazachstan. Niewolnicza praca prowadząca nieuchronnie do śmierci z wycieńczenia czekała wszystkich, którzy przeżyli straszliwe warunki trzy-tygodniowej podróży w oblodzonych wagonach towarowych. Wyrwani z domów w środku zimy, na 30-stopniowy mróz z tym, co zdołali w 40 minut zabrać ze sobą, bez żywności, umierali tysiącami. Nie wolno nam o nich, skazanych na śmierć i zapomnienie – zapomnieć!

Unstoppable

Czy widzieli kiedyś Państwo zdjęcia lub kroniki filmowe, ukazujące amerykańskie lokomotywy z pierwszej połowy XX wieku, pędzące przez niezmierzone przestrzenie Ameryki? Prawdziwe parowe smoki, nie do zatrzymania. Tak można by określić obrazowo kampanię Donalda Trumpa, która toczy się przez kolejne stany, nabierając ciągle rozpędu.
Wtorkowe zwycięstwo Donalda Trumpa w pięciu stanach Wschodniego Wybrzeża było tak decydujące, że prawdopodobieństwo uzyskania przez nowojorskiego miliardera partyjnej nominacji przeradza się w pewność. Do zdobycia magicznej liczby 1237 delegatów Trumpowi wystarczy wygranie połowy dostępnych jeszcze delegatów. Nikt inny nie ma już matematycznej nawet szansy na wyprzedzenie republikańskiego lidera, a jakakolwiek koalicja pod hasłem “Zatrzymać Trumpa!”, mimo deklaracji Cruza i Kasicha o połączeniu sił wydaje się jedynie żałosnym gestem przegranych.
Komentatorzy zauważają zmianę tonu wypowiedzi samego kandydata oraz pierwsze gesty obliczone na zjednoczenie głęboko podzielonej partii. Partyjny establishment zdaje się także nieomal pogodzony z faktem, iż w listopadzie to Trump stanie do prezydenckich wyborów jako republikański pretendent. A wyniki z niektórych okręgów wyborczych Pensylwanii pokazują, iż nawet w rejonach uważanych za trudne dla republikańskich kandydatów, Trump cieszy się zaskakująco wysokim poparciem w prawie każdym segmencie wyborców. Tylko dwie grupy wyborców zdają się mobilizować otwarcie przeciwko miliarderowi – Latynosi (których jest obecnie w Ameryce 27 milionów) i muzułmanie. Te dwie grupy, które zaatakował w swoim programie Trump, mogą znacząco wesprzeć demokratów, jeżeli ich obecne negatywne nastroje przełożą się na głosy wrzucane do wyborczych urn.  Jedno jest pewne, zatrzymać lokomotywę Trumpa i dziś, i w listopadzie będzie bardzo trudno.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.