Tam gdzie zawracają bociany

       Jest nas ponad siedem miliardów. Podobno za dużo. W ciągu każdej doby rodzi się średnio 375 tysięcy nowych Ziemian, umiera prawie połowa mniej – 159 600. Rozmnażamy się coraz szybciej. W 1960 było nas 3 miliardy, w 1999 podwoiliśmy swoje szeregi, w 2043 będzie nas już (szacunkowo) dziewięć miliardów. Wielu demografów twierdzi, że Ziemia jest przeludniona. Rozmieszczenie ludności jest jednak bardzo nierównomierne – ponad połowa populacji zamieszkuje tereny oddalone od morskiego wybrzeża nie dalej niż 200 km, a że tereny te stanowią ledwie 26% lądów – statystyczne zagęszczenie jest spore – 47 osób na km/kw. Tymczasem wszyscy, absolutnie wszyscy w liczbie ponad siedmiu miliardów przedstawicieli homo sapiens moglibyśmy w miarę wygodnie zamieszkać na terytorium wielkości stanu Texas – dla każdego przypadłoby 1031 stóp kwadratowych powierzchni życiowej.

_DSC1261Twierdzi się, że przez przeludnienie zaczyna brakować jedzenia, łatwo więc znaleźć wytłumaczenie dla praktyk wielkich korporacji – musimy się uciekać do metod genetycznego modyfikowania żywności, by się wy- żywić i przetrwać. Dotychczas niewiele to dało – każda jedna na dziewięć osób na świecie nie ma wystarczająco pożywienia by wieść zdrowe, aktywne życie. Niedożywione jest 2/3 populacji Azji. 66 milionów dzieci przychodzi głodnych do szkoły.
Problem nie leży w naszej liczebności, nie leży w braku żywności, nie leży też w niewystarczającej ilości ziemi – miejsca, jak i jedzenia jest dość dla wszystkich. Problem kreuje nasza chciwość, konsumpcjonizm, bezmyślne marnowanie zasobów naturalnych, nadprodukcja rzeczy zbytecznych i jednorazowych oraz nieumiejętność zarządzania tym, co mamy. Bogate, rozwinięte kraje rocznie marnują 220 milionów ton jedzenia, podczas gdy inni umierają z głodu nie mając dostępu do uprawnej ziemi. Każdemu z nas przypadają statystycznie 2 hektary – uciekamy jednak od Natury i korzeni dzikim pędem w kierunku przeludnionych miast, które dadzą nam pracę, pieniądze, zapewnią dobrobyt, pozycję społeczną. Tak jakby uprawa pomidorów i prosa uwłaczała naszemu człowieczeństwu. Zapomnieliśmy, że wzrost jest cyklem, że nasiona wysiewają się same, bez względu na to czy im za to zapłacimy czy nie, niezależnie od tego, czy dany skrawek ziemi pocięty jest żyłami złota czy nosi złoża ropy naftowej. Więcej wart jest multikaratowy diament niż życie pszczół, bez których trudno będzie nam przetrwać.

„Earth provides enough to satisfy every man’s need, but not every man’s greed”. /Ghandi/

Ludzie żyją w różnych warunkach, w miejscach, gdzie diabeł mówi dobranoc, tak daleko, że można by _DSC1472umieścić tam kilka księżniczek w zamkach na szklanej górze i zacząć słowami: za siedmioma górami, za siedmioma rzekami… Najtrudniej jest tam, gdzie panują _DSC1080skrajne warunki klimatyczne – na pustyniach, pustkowiach i w wysokich górach.
_DSC0525Na _DSC0621mongolskich _DSC1551stepach pusto. Do horyzontu straszliwie daleko. Stada półdzikich koni. Tu pasterze do dziś przez

_DSC0557

lwią część roku mieszkają w jutrach, dopiero z nadejściem zimy przenoszą się do cieplejszych domIMG_0827ów.  Klimat Mongolii, skrajnie kontynentalny, należy do tych najbardziej nieprzyjaznych ludziom i zwierzętom – choć powierzchniowo Mongolia jest pięć razy większa od Polski – mieszka tu niecałe trzy miliony ludzi. Latem upały sięgają powyżej 30 stopni C, zimą temperatura spada poniżej trzydziestu. Jest sucho. Pada rzadko i mało – tak deszczu jak i śniegu. Wieje. Rolnictwo praktycznie nie istnieje, w takich warunkach nic nie chce rosnąć. Dieta nomadów opiera się na mięsie i nabiale. Tradycyjna herbata z mlekiem jaków i solą jest tłusta i rozgrzewająca, suszony na twarde suchary jogurt i ser trzeba długo przeżuwać. Nocami temperatura spada poniżej zera, po- magają małe piecyki opalane drewnem. Młodzi uciekają do Ułan Bator, jednego z najbrzydszych miast świata. Są jednak tacy, którzy świadomie wybierają życie w małych, zapomnianych przez resztę świata społecznościach. Tworzą eko wioski, siedliska, osady. I w ich wypadku “odległy” nie oznacza dwudziestu minut jazdy samochodem do najbliższego sklepu spożywczego. Wybrali życie oddalone od cywilizacji, bankomatów i kawiarni o dni, a nawet tygodnie podróży. Życie niekoniecznie łatwe, ale na pewno wolne od wszelkich problemów współczesnego świata. Oficjalnie najbardziej zapomnianym i niedostępnym zakątkiem Ziemi zamieszkanym przez ludzi jest Tristan da Cunha – archipelag wysp,  który od najbliższego stałego lądu,  Południowej Afryki, dzieli 2816 km.  Populacja nie przekracza tu 300 osób, większość mieszkańców żyje w niewielkiej osadzie noszącej romantyczną nazwę Edynburg Siedmiu Mórz. Wyspa odkryta przez Portugalczyków na początku XVI wieku, zasiedlona z początkiem XIX w., dziś znajduje się pod administracyjnym zwierzchnictwem Wielkiej Brytanii. Obok rolnictwa główny dochód społeczności pochodzi ze sprzedaży unikalnych monet i znaczków pocztowych, reprezentujących, jakby nie było, Koronę Brytyjską.  Święta Helena, podobnie jak Wyspa Ascension, oddalona o setki kilometrów od Tristan da Cunha, jest znacznie gęściej zaludniona (około 4000 mieszkańców), a jednak wciąż dostać można się tu jedynie wojskowym samolotem, w którym rzadko dostępne są miejsca dla cywili, lub dopłynąć jednym ze statków, które nie zawijają do portu częściej niż cztery razy w miesiącu. U północnych wybrzeży Szkocji Atlantyk rozbija się o brzegi wyspy Foula zamieszkanej przez trzydzieści parających się głównie rybołówstwem i hodowlą owiec samotników. Poszarpane brzegi nie pozwalają cumować, na wyspę dostać można się jedynie niewielkim samolotem. Z wioską Motuo w Tybecie nie ma połączenia lądowego, stąd jest jednym z niewielu miejsc w Azji nietkniętym przez zachodnią cywilizację. Lawiny, błotne osuwiska i błyskawicznie zarastający wszyst- ko las udaremniły wszelkie dotychczasowe próby zbudowania drogi. Do osady dostać można się wyłącznie pieszo, pokonując ośnieżone szczyty Himalajów, a na końcu wędrówki – dwustumetrowy wiszący most. Rośnie tu jedna dziesiąta chińskiej flory, a dolina uważana jest za święte dla Buddyzmu miejsce. Miejsca, o których zapomnieli bogowie, znaleźć można w rosyjskiej tajdze, na Alasce, w północnej części Kanady, interiorze Australii i wszystkich wysokich górach świata. La Rinconada, niewielka górnicza wioska peruwiańskich Andów, położona na lodowcu ponad 5 tyś. m n.p.m., też rzadko odwiedzana jest przez kogokolwiek z zewnątrz. Dotrzeć tu można wyłącznie ciężarówką z napędem na cztery koła przez kręte, niebezpieczne górskie drogi. Ponad 30 tysięcy mieszkańców La Rinconady żyje z poszukiwań i kopalnictwa złota. Miejsce nie cieszy się dobrą opinią, ekstremalne warunki i odosobnienie przyciągają podejrzany element społeczny. Na Antarktydzie w amerykańskiej naukowej stacji badawczej McMurdo jest o wiele zimniej,  żyje tu  jednak sezonowo 1,258 osób. Na zimę, gdy temperatura drastycznie spada i nie lądują żadne samoloty zostaje garstka. Mają stały dostęp do internetu, telewizję, siłownię, a nawet niewielkie pole golfowe. Amerykańska wizja odosobnienia znacznie różni się od tej podręcz- nikowej.
Niewielu z nas zamieniłoby wielkomiejskie wygodne życie, centralne ogrzewanie, ciepłą, bieżącą wodę, światło elektryczne i szybkie łącze internetowe na nieprzyjazne, wietrzne pustkowia, jurtę, stado kóz i sękaty kij. Ilona, która dała mi serce i Kanadę, powiedziała ostatnio, że z wiekiem wzrasta zapotrzebowanie na święty spokój. Toronto, jak i każde duże miasto, w którym do tej mieszkałam, połknęło mnie, przetrawiło i wypluło. Potężnieje we mnie potrzeba gór, ciszy i bezludzia. To już nie potrwa długo. Na razie uciekam do lasów i dzikich ostępów, kiedy tylko nadarzy się okazja. Czas spojrzeć  gdzieś poza horyzont. A potem spakować plecak, zabrać psa i powędrować w nieznane. Jak mówił Włóczykij z „Muminków” – Są tacy, co zostają w domu, i tacy, co odchodzą. Zawsze tak było. Każdy może sam wybrać, ale musi to zrobić, póki jeszcze czas, i w żadnym razie nie rozmyślić się. ☺

Kaja Cyganik    

Kaja Cyganik

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.