​O WSZYSTKICH FAŁSZYWYCH WIADOMOŚCIACH, KTÓRE TRAFIŁY DO DRUKU

Dezinformacja i przekręcone fakty to nic nowego. Czymś nowym jest za to brak wszelkich autorytetów, które mówią nam, co jest prawdą, a co nią nie jest.

W 1924 roku, na cztery dni przed wyborami, “The Daily Mail” z Wielkiej Brytanii opublikowała fałszywy list Zinovieva, w którym miała być rzekoma dyrektywa z Moskwy skierowana do brytyjskich komunistów i dotyczącą mobilizacji „sympatyków z Partii Pracy”. Partia Pracy przegrała te wybory z kretesem.

Victorious presidential candidate Pres. Harry Truman jubilantly displaying erroneous CHICAGO DAILY TRIBUNE w. headline DEWEY DEFEATS TRUMAN which overconfident Republican editors had rushed to print on election night, standing on his campaign train platform.  (Photo by W. Eugene Smith//Time Life Pictures/Getty Images)

Victorious presidential candidate Pres. Harry Truman jubilantly displaying erroneous CHICAGO DAILY TRIBUNE w. headline DEWEY DEFEATS TRUMAN which overconfident Republican editors had rushed to print on election night, standing on his campaign train platform. (Photo by W. Eugene Smith//Time Life Pictures/Getty Images)

W 1960 roku FBI kierowane przez J. Edgara Hoovera kierowało kampanią oszczerstw wymierzoną w Martina Luthera Kinga Jra. Poza podrzucaniem mediom fałszywych historii, FBI podrobiło list, w którym zawarto groźbę rzekomego ujawnienia, że jest degeneratem i sugestię, żeby się zabił.
W 1987 roku 96 fanów piłki nożnej, kibiców Liverpoolu, zmarło na boisku sportowym Hillsborough w Sheffield w Anglii. Zostali zmiażdżeni na śmierć po tym, jak „upchnięto” ich w sektorach. Brytyjskie gazety – nakarmione kłamstwami przez policję – pisały, że za katastrofę odpowiedzialni byli pijani kibice.
W 2003 roku, w okresie przygotowań do wojny w Iraku, artykuły o nieistniejącej broni masowego rażenia Saddama Husseina, wypełniały strony gazet na całym świecie.
Kłamstwa udające wiadomości są tak stare, jak same wiadomości. To o historii powinniśmy pamiętać w obliczu paniki wywołanej falą fałszywych wiadomości. Zwycięstwo Donalda Trumpa  w wyborach prezydenckich zwróciło uwagę na zalew fałszywych historii, szczególnie w mediach społecznościowych, które – jak wielu uważa – odegrały kluczową rolę w jego zwycięstwie. Jednak w zbyt wielu dyskusjach pomija się długą „tradycję” produkowania fałszywych wiadomości i nie uznaje tego, co jest rzeczywiście charakterystyczne dla współczesnej polityki.
how-to-spot-fake-news-online-featureW przeszłości rządy, instytucje i gazety manipulowały wiadomościami i informacjami. Dzisiaj każdy, kto posiada konto na Facebooku może to zrobić. Zamiast „dawkowanych” fałszywych wiadomości, jesteśmy teraz zalewani kłamstwami.
Kwestia, która uległa zmianom nie polega wcale na tym, że wiadomości są fabrykowane, polega na tym, że ci, którzy mieli pilnować w tej kwestii porządku, stracili nad tym panowanie. Tak jak elity utraciły zaufanie ze strony swoich wyborców, tak straciły też możliwość definiowania tego co jest, a co nie jest wiadomością.
Panika wywołana tymi fałszywymi wiadomościami spowodowała powstanie pomysłu, że żyjemy w erze post-prawdy. Słownik Oxford English już uznał ten zwrot za słowo roku, definiując je jako „okoliczności, w których obiektywne fakty mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej, niż odwołanie do emocji i osobiste przekonania”.
Ale tak jak w przypadku sfabrykowanych newsów, tak i w przypadku post-prawdy, prawda – jeśli mogę użyć tego słowa –  jest bardziej skomplikowana.
Polityka zawsze opierała się na czymś więcej niż tylko na faktach na temat świata. Jej filarem jest także ideologia poprzez którą te fakty należy postrzegać. Weźcie pod uwagę niektóre kwestie pojawiające się na początku drogi Trumpa po prezydencję. „Czy muzułmanie powinni być rejestrowani? Czy tortury są akceptowalne?
Sprzeciwiam się rejestrowi muzułmanów, nie uznaję tortur, potępiam masowe deportacje i popieram prawo do aborcji. I nie dzieje się tak z powodu empirycznych faktów, a dlatego, że konkretne polityczne i filozoficzne przekonania, jakie mam, są we mnie zakorzenione głębiej niż fakty. Przekonania dotyczące praw, wartości i tego, co to znaczy być człowiekiem.
Jeśli fakty pokazałyby, że tortury są skuteczne, nadal bym się im sprzeciwiał.
Nie oznacza to, że bardziej kierują mną emocje, a mniej fakty. Oznacza to mniej więcej tylko, że kiedy chodzi o politykę, fakty mają sens tylko i wyłącznie w ideologicznej oprawie.
W przeszłości, te ramy były skonstruowane z podziału politycznego między lewicą a prawicą. Każda z nich zapewniała inną soczewkę ideologiczną, przez którą należało spojrzeć na świat, interpretować te same fakty inaczej i dochodzić do różnych wniosków dotyczących polityki.
Dzisiaj te ramy zostały roztrzaskane i są polepione jedynie za pomocą tożsamości, a nie ideologii. Kluczem nie jest więc podział na lewo i prawo, a na tych którzy wolą zglobalizowany i technokratyczny świat i dla tych, którzy czują się wykluczeni, pominięci i niemi. Zwolennicy Trumpa i jego liberalni krytycy znajdują się po różnych stronach tego nowego podziału.
Wielu wyborców Trumpa jest niepewnych wobec swojej sytuacji gospodarczej i czują się niemi politycznie w wyniku globalizacji i integracji.
Obie strony interpretują fakty i wiadomości za pośrednictwem swoich własnych konkretnych ram politycznych i kulturowych. Wielu liberałów postrzega ich jako osoby godne pożałowania. Każda z tych stron interpretuje fakty i wiadomości poprzez swoje polityczne i kulturalne ramy.
To doprowadziło do burzliwych dyskusji na temat ludzi, którzy żyją w swoim świecie mediów społecznościowych niczym w bańce, w której jedyne poglądy jakie podzielają, to są ich poglądy. Nie mają bowiem dostępu do czegoś odmiennego.
Badania sugerują, że takie strachy są przesadzone, bo użytkownicy jeśli chcą, mogą mieć dostęp także do przeciwnych sobie poglądów.
Warto zaznaczyć, że social media nie tworzą swojego wymyślonego świata, one, w jakiś sposób odzwierciedlają ten, który już mamy. W znikomym stopniu, ale jednak. A jest to świat, w którym autorytet tradycyjnych instytucji upadł, w którym zniknęły stare, zużyte polityczne mechanizmy.
Jeśli problem fałszywych wiadomości jest bardziej skomplikowany, niż się powszechnie sugeruje, to rozwiązania oferowane są często gorsze, niż sam kłopot. Są to wymagania, że Facebook powinien cenzurować kanały i eliminować fałszywe historie, a w imieniu prawa  dopaść tych, którzy promują kłamstwa. Ale kto powinien decydować o tym, co jest fałszywe, a co nie jest?
Czy naprawdę chcemy,  żeby Mark Zuckerberg albo rząd Stanów Zjednoczonych, określali, co stanowi prawdę? Czy naprawdę chcemy wrócić do czasów, kiedy jedynymi fałszywymi wiadomościami były ” oficjalne” fałszywe wiadomości?
Fałszywe wiadomości nie są problemem. Nie powinniśmy przesadzać z ich „nowością”, wykazując się brakiem zrozumienia, a tym samym proponować lekarstwo, które jest jeszcze gorsze niż trucizna.
Kenan Malik/NYT

***

Obecne metody dezinformacji polegają na adaptacji technik reklamowych do polityki. Ich podstawą jest zjawisko asocjacji; konsument kupuje samochód, ponieważ podświadomie żywi nadzieję, że dostanie dodatkowo piękną dziewczynę, która go reklamuje. W ten sam sposób dezinformator „sprzedaje” idee, stara się przy tym oddziaływać na niskie instynkty „konsumenta”.
fake-newsKandydata lub program rzuca się na rynek jak pachnące mydełko, przesłanie polityczne podaje się na przemian z neutralnym przesłaniem reklamowym, w ten sposób pierwsze nadaje powagi drugiemu.
Siedem podstawowych technik manipulowania świadomością.
Słowo
Przeciwnikowi trzeba nakleić etykietkę, określić go np. jako stalinistę, faszystę, inkwizytora polującego na czarownice. Musi on wtedy starać się pozbyć tej etykietki, tłumaczyć, że nie jest stalinistą czy inkwizytorem, a jeśli polityk nie ma dostępu do mediów, już jest załatwiony.
Liczba
Klasycznym przykładem jest podawanie liczebności demonstracji; podczas gdy policja ocenia jej uczestników na 500, media na 5 tysięcy i wystarczająco często powtarzają, by ta „informacja” pozostała w głowie słuchacza.
Powtarzanie
Sposobem najskuteczniejszym jest stałe powtarzanie jakiejś tezy. Łącząc często twierdzenia z ideami nieprawdziwymi tworzymy złudzenie logicznego łańcucha, np. Polska przeżywa chaos i pogrąża się w kryzysie nieznanym demokracjom zachodnim. Podstawą jest tu wiara, a nie analiza, gdyż jak pisał komunistyczny teoretyk Gramsci, masy mogą przyjąć filozofię tylko w formie wiary.
Hałas
Artykuły, audycje, programy pozbawione jakichkolwiek treści są ważnym instrumentem. Ich rola polega jednak nie na oddziaływaniu, ale na zajmowaniu miejsca. Im więcej ble, ble, tym mniej miejsca dla rzeczowych informacji.
Cliché
Chodzi o wykorzystanie schematu znanego społeczeństwu. W państwach postkomunistycznych ludzie są przyzwyczajeni, że władza podsłuchuje i szpieguje, ponieważ takie było ich doświadczenie. Wystarczy więc wykorzystać to przekonanie do opisu nowej sytuacji, którą chcemy skompromitować. Wrzask obecnej opozycji o masowych podsłuchach ma na celu wykorzystanie tego doświadczenia i spowodowanie asocjacji w umyśle społeczeństwa obecnego rządu z dawnym, komunistycznym.
Obraz
Najprostszą metodą jest zestawianie negatywnych zdjęć z tekstem na temat osoby lub instytucji, którą chcemy skompromitować. Bardziej wyrafinowana technika to np. pokazywanie trików filmowych. Klasycznym przykładem jest tu reportaż przedstawiający wiele trupów, rzekomych demonstrantów zastrzelonych w Timiszoarze przez ludzi Ceausescu, a w rzeczywistości ciał osób zmarłych z przyczyn naturalnych w szpitalach i zebranych z prosektoriów.
Triki
Oto klasyczny już przykład. Dziennikarz pyta przybyłego do USA papieża o jego stosunek do domów publicznych. To u was one są? – dziwi się papież. Następnego dnia gazety donoszą, że papież chciał się przede wszystkim dowiedzieć, czy w Ameryce są domy publiczne.
Media przestały być instrumentami informacji, lecz stały się narzędziami ideologii. Przekazują nie wiadomości, lecz idee, które wnikają do naszej świadomości wbrew naszej woli.
Obrona
Jak bronić się przed manipulacją osaczającą nas z mediów? Dobrze jest od czasu do czasu wyłączyć telewizor na dwa tygodnie, a wówczas zdrowy rozsądek powróci. Trzeba szanować tradycję i przeszłość, nawiązywać do niej i czerpać z literatury klasycznej swego narodu zamiast pogrążać się w nowomowie wtłaczanych nam bestsellerów. W głowie należy zawsze mieć interes własny, swoich potomków i interes narodu oraz pytać, jaki jest interes tego, który do nas mówi, lub interes jego patrona. A najważniejsze to myśleć, odrzucić język, terminologię, koncepcje manipulatora i unikać wszystkich kategorii ideologicznych. Nie wolno nam przyjmować narzuconej płaszczyzny konfrontacji.
Trzeba zachować przede wszystkim ostrożność przed powtarzaniem clichés. Gdy dziennikarz zamiast całego problemu przedstawia nam jedynie jego fragment, gdy zaczyna grać na uczuciach, powinna zapalać się nam w głowie czerwona lampka. Szczególnie niebezpieczny jest brak dialogu, ale też sztuczny okrągły stół z wyreżyserowaną spontanicznością.

Józef Darski

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.